ległem pod urną z porfiru,

na stopniach bazaltowych.

I twarz skłoniwszy obrzękłą

na tłustą pierś Satyra,

z jedwabiów odsłoniętą,

ledwiem udzierżył puchar.

Z niego się wino lało

na róże podeptane,

a z objęć mych uciekła —

wyrwała się Rozpusta,