I, obarczony przekleństwem najdroższych,

stanął na drodze w dzień tuczy,

jak krzew pogięty,

i z piorunami w zawody

rozpaczą grzmiał!

A burza huczy i huczy,

a chmur się kłębi wał,

a wiatr mu deszczem miecie w ślepe oczy,

a grzbiet mu drży, jak brzoza wśród pustego pola,

a ślepa na przydrożu przykucnięta Dola