Lekkimi stopy przygnie jakąś trawkę,

lub owad zdepce na miedzy,

albo swą długą, białą, przezroczystą

zanurzy rękę w staw

i jego srebrną powierzchnię

powlecze rdzą opalową.

Czasem w tym swoim pochodzie

siądzie na chwilę pod krzyżem pochyłym,

na opuszczonej mogiłce,

i, głowę ukrywszy w dłonie,