w październikowe dni

i na kończynach więdniejących traw —

na całym tym ogromnym, rozległym obszarze

mrącego świata...

O, wy, modlitwy i łzy!

O, wy głębokie westchnienia

naszej samotnej Tęsknoty,

poklękującej na krzemiennej drodze,

z kielichem goryczy w dłoni

i z czarnym krzyżem na wątłym ramieniu!