co serca podnosi

i twórczym swym tchnieniem,

nieskazitelnym i wiecznym przez miłość,

pył z nich otrząsa i zbawia?

Co je podnosi nad wzlot własnej duszy,

nad ból swój własny i nad swą tęsknotę,

i — niby święte tajemnicze słońca,

uwite z błysków przeczuć,

powstałych z Stwórcy i dążących k’Niemu,

pomiędzy gwiazdy je rzuca,