Gęsto twe brzegi obsiadły:

Oblazłe z włosów czaszki pożółkniałe

Biją o czaszek nawałę

I pięść o pięść się rani

I z zachrypniętej krtani

Okrzyk bezdźwięczny kracze

Twą nieśmiertelną chwałę,

O słońce! o życie!

O ty gasnących zórz wieczornych boże!

O ty posępny pogrzebie!