Na szczycie

Swoich ogromów, pomiędzy ogromy

Siadłeś, Waruno, i patrzysz na ziemię,

Na pył ten marny, na proch ten znikomy,

Na to robactwo, na te lwy, na trawy,

Na wód kropelkę, na plemię

Ptaków i ludzi,

Na krwawy,

Na nieopłatny znój...

Zabłysły zorze —