swego drogiego nie rób przyjaciela!

Zwij mnie zbrodniarzem i łotrem,

tylko tak nie gardź mną!

Sza!

Nic! nic! to liść zwiędły upadł —

O moje życie! —

Któżby się trwożył

szelestu śmierci,

która mu gryzie wynędzniałą duszę?

Któżby się lękał kamienia,