Nie chcę! nie chcę!

Nie stój nade mną, ach! z temi oczyma,

które widziałem dawno — dawno — dawno —

na Weroniki chustce —

Nikt Cię nie prosił, abyś mnie ratował —

sam się wewlokę na ten stromy szczyt,

na turnię lodową,

tam twoje zaspy nie sięgną!

Jakaż to przepaść samotna!

A tam z tej głębi mgieł —