wystrzelającym z tych przepastnych szczelin,

pomiędzy dwiema piekielnymi ściany,

tak mnie oślepiasz i tak mnie ogłuszasz,

że dojść nie mogę do kresu?

Dzień mój już przygasł,

a zorza jego się krwawi,

jakby się krwawić miała w nieskończoność!...

wszystko pożera swymi płomieniami —

duszę mi pali i świat cały pali!

Z olbrzymich snopów ognia,