mnoga, jak iskry tych ogni,

przeszła granice, Panie, Twych zamiarów!

Ojcam się wyparł,

a kiedy zamknął powieki,

krzyża–m na jego grobie nie postawił,

bom go nie prosił o garść tego błota,

o nędzny żywot ten!

Moja to wina, moja wielka wina!

Matkę–m wypędził z domu, by nie jadła

strawy, porwanej większym, niż ja, tchórzom —