jak widmo–m stawał u bram lupanaru

i źrenicami, zmienionemi w szkło,

przez które ognia przezierał ostatek,

zazdrośniem śledził takich, jak ja — trupów,

by ich rozkoszą zwątloną

podżegać w myśli mą rozkosz przymarłą.

A nieraz podłość tak mi żarła duszę,

że chcąc wypełnić jej pustkę,

małom nie szeptał błądzącym przechodniom:

Nie tymi drzwiami: tamte wam poradzę!