Niechajże Szatan się zjawi

i niech uwikła w sieć swojej pokusy

tę, co mi ongi była mocą szczęścia,

a dziś mnie dusi swą cnotą!

Wówczas jej krzyknę: podłaś! i, już czysty

w nędznym sumieniu, pójdę spełnić zdradę!

Moja to wina! moja wielka wina!

Oto jest miłość! oto jest to źródło,

z którego bije szlachetność!

Moja to wina! moja wielka wina!