ku onym dniom zapomnianym,

gdy miłość i spokój

nie były ogniem trawiącym,

ani kamiennym, ślepym przerażeniem.

Przestwór się przed nią rozszerza

i, przepełniony wiekuistą nocą,

topi w swych głębiach wszystko, co ją zmogło

urągowiskiem i grzechem

i wypełnioną pokutą,

wstydu i hańby pociemniałą twarzą