i podeptaniem świętych, bożych praw

i krwawą zemsty pochodnią

i bolu, bolu strasznego

tak pożądanym, a tak żrącym widmem.

Błogosławioną niech będzie ta chwila,

kiedy się rodzi wieczorny hymn duszy!...

Na senne kwiaty wystąpiła rosa,

na łąk płaszczyzny, na ciemny łan zboża,

a ona siadła u brzegu jeziora

i rozmodlona patrzy w jego głębię —