Nad wielkim skonem świętego Rybitwy!

A jednak żądzy opiłość,

A jednak grzeszna pcha mnie wciąż tęsknota,

Której się oprzeć nie mogę,

Na twoich pieszczot wstrętną, podłą drogę.

Na krzyż spoglądam, na ten krzyż, co wieki

W swej strasznej grozie sterczy wciąż nade mną

I w księżycowym blasku cień daleki

Rzuca w tę przestrzeń ciemną,

W przybytek nigdy niezmazanej winy!