O te krzemienne głazy.

Że pnąc się w sfery marnych złud,

Nie pomną w swej podróży,

Iż ten nadludzki, płonny trud Rozkwitom ciał nie służy.

I wraz świadomość w ślad tych mąk,

Niby potworna żmija,

Ten swój oślizły pręży krąg,

W dusze się żądłem wpija.

Wpija się w duszę olbrzym wąż,

Ze swojej rad zdobyczy,