że mogę wyczesywać z włosów krew zakrzepłą!?

Że mogę tą źrenicą, z rozkoszy oślepłą,

spoglądać w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Że mogę twe powieki rozwierać palcami,

tą ręką, którą krew twa przekosztowna plami,

i patrzeć w twoje źrenice —

jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!

Jak one płoną ogromnie!

O moje wy służebne! przyjaciółki moje!