rozpaczą grzmiał!

A burza huczy i huczy,

a chmur się kłębi wał,

a wiatr mu deszczem miecie w ślepe oczy,

a grzbiet mu drży, jak brzoza wśród pustego pola,

a ślepa na przydrożu przykucnięta Dola

śmieje się dzikim śmiechem,

że się nie spotkał z echem

ten rozpaczliwy głos,

że go wchłonęły odmęty