Zdruzgocze miast bramice,

stratuje zasiew pól.

Raz jeszcze spieszy k’niemu,

na krwawej szukać grzędzie

Wrzosów ze zbawczym miodem

zgnębionych rojny ul.

A potem — czyż przeczuwa,

że mrok już sieć swą przędzie,

Że padnie w niej, jak nędzarz,

ten wszechpotężny król?