Źrenice mgłą zachodzą,

w ten straszny szczyt wpatrzone:

To nie kopuła śniegu,

to już nie martwy głaz —

Jak tytan, świat walący,

ruszył się Mont’ Leone,

A za nim płynną rzeką

ciemny się ruszył las.

Na czole spochmurniałem

zwycięzcy ma koronę;