Miast łuków, dzierżą płomienne pochodnie!

Kopyta w iskrach!... Gdzież ta siła drzemie,

Co łun powstrzyma rozszalałą zbrodnię?

Są w twojej piersi wulkaniczne ognie!

Ale stracony, kto się od nich zajmie!

Serce swe spali, duszę swoją pognie,

Jak ćma, tak spłonie w twym służalczym najmie.

To jest konieczność: padł, orząc twe łany,

Ty go przygnieciesz swym cielskiem kosmatem,

Brutalny zwierzu! Ty, bożku miedziany,