Jak ćma, tak spłonie w twym służalczym najmie.

To jest konieczność: padł, orząc twe łany,

Ty go przygnieciesz swym cielskiem kosmatem,

Brutalny zwierzu! Ty, bożku miedziany,

Runiesz na niego całym swoim — światem...

A sam na pulchnej od popiołów roli,

Na którą padło to przekleństwo boże,

Będziesz już brzuch swój wypasał do woli,

Nienasycony, stugębny potworze!

Ty wrogu ducha! stopami z ołowiu