Czy stąd, że moich ócz teleskop wyciągnięty

Tam, gdzie tych czasów głąb, idących, jak ofiary,

Na rzeź, dostrzega krucz — pochmurne tylko mety,

Choć jeszcze wczoraj zrąb ich nieb zlewały żary?

O rzuć tych pytań nóż! Po co znów krajać serce,

Co, widząc dziś swój los i przeznaczenie świata

W gaśnięciu złotych zórz, w straszliwych walk rozterce,

Nie skrzepłą rzuca krew, nie rozjęk, w rozpacz plenny32,

Lecz rezygnacji głos z nieśmiałym żalem splata

I ten swój tęskny śpiew na powiew śle wiosenny.