Gdzie słońce było, chmura blask przysłania.

Jakowaś boleść, jakaś zawierucha,

Co słabym bytom pewną śmierć wydzwania,

Niech, jak halnego wiatru straszne grania,

Wstrząśnie istotą moją: Jest–li krucha,

To po niej żalu nie będzie... A jeśli

Nieprzełamana wyjdzie z tych zapasów,

To razem z wichrem taki szlak zakreśli,

Że zetnie na nim smreki swym oddechem,

Sił pozbawione dla idących czasów,