Tam! gdzie się niebo ze szczytami brata,

Gdzie się lawina z hukiem gromów toczy.

Gdzie szumem kaskad groźny twórca świata,

Dech prabytowy, w wiecznych śniegach broczy —

W promieniach życia albo w śmierci mroczy —

Tam płynie dusza, w moc i hart bogata.

Żegnajcie wody! Wyżej! coraz wyżej

Pójdzie — do niebios granic się przybliży,

Przez skał urwiska, przepaściste lody,

Kogo tych waszych głębin wiew owionie: