Świat pochłonęła i dżdżem w oczy bije

Wędrowcom, światła spragnionym; ponura

Mgła pierś nam ciśnie, chwyta nas za szyje,

Dreszcz wlewa w kości... Szarych kłębów góra

Zaległa przepaść, a wśród nich się wije

Z szumem i hukiem bielsza mgła... Wichura

Coraz to grubszy piętrzy wał i kryje

W dżdżystej kurzawie i tę bielszą wstęgę:

Huk tylko słychać, syk i szum w mgle ciemnej,

Kłąb tylko widać za kłębem — bez końca.