Pochłaniająca cały świat... Z jej toni

Naraz się widmo straszliwe wyłoni,

Z mgieł ma ramiona i z mgieł jego głowa.

Słania się, rośnie... Któż to, co się chowa

W tych czarcich pianach? co te chmury goni?

Patrz! jakaś czerwień ocieka mu z dłoni:

Krew z dżdżem zmieszana... To duch Suworowa!

Słania się, rośnie, falą mgieł się zbliża,

Gdzie na opoce bieleje znak krzyża,

Staje i rzęrzy: „Jam jest twój obrońca!”