Wielkich tajemnic przeniknąwszy szlaki,

Dla ciał zamknięte, jak łabędzie drzemią,

Oszołomione swym nowym żywotem.

II

Przedziwna cisza... Ni wiew nie zawionie,

Żwir się po graniach czarniawych nie stoczy,

Śnieg w tę spokoju milczącą harmonię

Z hukiem z swej paszczy nie wypadnie smoczej.

Czułem, że skryta gdzieś w przestworów łonie

Śmierć, na twej tafli magicznymi oczy