Niech świat przepada, na to on, by zginął!...

IV

Huczy nade mną halny wiatr... Na drogi

Jego przemocy, po których zagłada

I ból pośpiesza, duch się mój wykrada,

Świeżo uskrzydlon, żądny łez i trwogi.

A od hal bujnych płynie jęk złowrogi —

Rozpacz łkająca, że wichr pobił stada

I porozrzucał koleby... I blada,

Z włosem rozwianym i z drżącemi nogi,