„Lubo już jest za późno w tak ważnych okolicznościach odwrót czynić w umysłach ludu rozhukanego, jednak jeśli mnie jak najłaskawiej Najjaśniejszy Pan w imieniu swoim lud zapewnić pozwoli, że oprócz powodów serca swego litościwego, które posiada, szczególniej widzi w tym celu bezpieczeństwo istotne ojczyzny, że gorliwość przyszła osób uwięzionych po darowaniu przez lud im winy pomnoży w nich gorliwość o szczęśliwą przyszłość narodu: jednym słowem, że tak dobrze będzie dla ojczyzny, odważę się przemawiać do ludu według rozkazu i woli Najjaśniejszego Pana”.
Król nie odważył się na tę porękę, a zdrajcy szubienicą ukarani zostali.
Świetna była rezurekcja i prawdziwe zmartwychwstanie narodu na święta wielkanocne.
Kiedy oblężona została Warszawa przez Prusaków, a bateria ośmiodziałowa przez niedbałość księcia Józefa Poniatowskiego11 zdobyta została, król pruski, dowodzący armią oblężniczą, postanowił straszny szturm i uderzył z przerażającymi siłami na pozycję naszą od Powązek.
Henryk Dąbrowski12, dwa razy wyparty ze swymi kolumnami, wracał do boju; już za trzecim miał się do cofnięcia, kiedy Kościuszko na czele pułku Kilińskiego i ochotników z ludu warszawskiego uderzył na prawe skrzydło Prusaków, rozbił, i straszną zadał klęskę. To zwycięstwo oswobodziło stolicę Rzeczypospolitej od oblężenia.
Julian Ursyn Niemcewicz13 tak nam maluje naszego bohatera, jeżeli z jednej strony prawdziwie, z drugiej najfałszywiej:
Obdarzony od natury duszą hartowną i śmiałą, niezmordowaną czynnością, wrodzonym darem wymowy popularnej, nie dziw więc, że przed wybuchnięciem powstania stał się jednym z najsilniej w wpływających do niej sprawców. Trzydzieści tysięcy rzemieślników i chłopców sklepowych posłusznych było na wolę jego. On pierwszy dał uczuć pospólstwu ważność i siły jego. Przyrzekł tymczasem rządowi wystawić pułk z samych mieszczan warszawskich. Odtąd człek taki przestał być uważany za szewca.
Wyznaczono go pułkownikiem pułku tego i uczyniono dobrze; najprzód tysiącem ludzi wybornych powiększył słabe siły nasze, po wtóre, zajęty służbą wojskową, rzadko bywał na sesjach rady najwyższej, której był członkiem: oszczędzał przeto wiele dysput i zwłok w deliberacjach, w których jako nieobeznany z publicznymi sprawami, a jak zwykle tacy, chcący się odznaczyć, najczęściej szkodził, jak pomagał. Ciekawa rzecz była widzieć paniczów naszych z pierwszych familii, lecz niemających jak stopnie podoficerów lub chorążych, z uszanowaniem przystępujących do pułkownika szewca i pytających się o rozkazy jego. Te i temu podobne przykłady pierwsze wprowadziły do Polski demokratyczne pojęcia. Kiliński był czynnym pułku dowódcą.
Szkoda, że będąc już pułkownikiem, zachował nałogi dawnego swego stanu; upijał się i raz, powadziwszy się z pułkownikiem Granowskim, wskoczył na wóz, kazał stanąć pod bronią pułkowi swemu i uderzyć na pułk przeciwnika swego, sam z dobytą szablą zachęcając do boju. Z trudnością przyszło nam upamiętniać go; zresztą był to najlepszy człowiek, daleki od krwi chciwych demagogów francuskich14.
W niewoli Moskale przykrymi dolegliwościami chcieli go ukarać za to, że będąc szewcem, śmiał zostać pułkownikiem; nie dawano mu jak 25 kopiejek na dzień na całe wyżywienie.