Kiliński mężnie znosił barbarzyńców przykrości, nieraz bawił mnie korespondencją swoją z Kapostasem, komunikowaną mi przez ostatniego. Ze wszystkich dolegliwości najnieznośniejszą mu była prywacja15 kobiet. Elegie jego w tej mierze warte były złota.
Zachowywał on wszystkie dni świąteczne, gdy te nadeszły, ubierał się w najbogatsze suknie swoje i w pas złotem i srebrem lity; wszystko to, by z poważną miną, wąsa zakręcając, patrząc z góry na sołdatów16, iść do prewetu17. Że Kiliński prócz ojczystego języka żadnego innego nie umiał, chcąc atoli, by miał jakąś zabawę, poradziłem mu przez Kapostasa, aby pisał życie swoje od narodzenia swego; podziękował mi za radę i tak uczynił. Jest to jedna z najdroższych produkcji. Od Cezara aż do dni dzisiejszych tyle wodzów, statystów18, literatów, panienek nawet pisało swe pamiętniki, nigdym jednak nie słyszał o pamiętnikach przez szewca pisanych.
Darował mi je Kiliński; później odwdzięczyłem mu się za nie może niedostatecznie. Szczerością, naturalną prostotą, wiernym obrazem obyczajów rzemieślniczej klasy ludzi nieocenioną miały te pamiętniki ważność. Kiliński wypuszczonym był wraz prawie ze mną. Za powrotem moim z Ameryki jeszczem go zastał i oglądał z radością. Już za panowania Pawła I19 zajadłość Moskali na Polaków sprawiła, że wielu ich oskarżono; z Chomińskim i innymi Kiliński zawieziony był do Petersburga, lecz wszyscy się usprawiedliwili i uwolnieni zostali.
(Pamiętniki z czasów moich, J. U. Niemcewicz, Paryż 1848 r.)
Dodamy tu jeszcze, że cesarzowa Katarzyna20, wiedząc, że Kiliński jest szewcem damskich trzewików, kazała go przywołać, żeby sam uszył parę pięknych dla niej trzewików. Kiliński wystrojony w kontusz i żupan21, stanął przed monarchinią, przyklęknął dla wzięcia miary, a w podaną nogę pocałował, oświadczając, że równie pięknej nie widział nóżki i od tego hołdu jako szewc, ale czujący piękność, wstrzymać się nie mógł. Cesarzowa mile przyjęła słowa te, śmiało, a grzecznie powiedziane.
Kiliński nie był nigdy pijakiem, kłamstwo to wierutne; w obozie mógł się rozochocić czasem. Co do zajścia z Granowskim pułkownikiem, jako gorącej krwi patriota nie mógł znieść obelgi Granowskiego, który mu wyrzucał rzemiosło, a pułk jego znieważał. Prawda, że stanął w uniesieniu na czele swoich, ale pierwsze słowa, że „krew nasza do ojczyzny tylko należy” do zamiarkowania go przywiodły.
Uwolniony z więzienia, bawił czas jakiś w stolicy Litwy, w Wilnie, a wróciwszy do swego rzemiosła, zebrał fundusz dostatni na powrót do Warszawy.
Tu na powrót zasiadł u swego warsztatu i szanowany powszechnie pułkownik, ranami okryty w obronie ojczyzny, wziął się do szycia trzewików. Testament, który w przypisach załączamy, objaśni należycie o stanie jego majątkowym.
Za czasów Księstwa Warszawskiego w roku 1811, spotkały go w ciągu prawie jednego miesiąca i wielka radość, i wielki smutek.
Syn jego pierworodny Franciszek, podobny do ojca w charakterze i odwadze, jako potomek szewca-pułkownika przyjętym został na ochotnika do pułku gwardii Napoleona I, zwanego szwoleżerami (Chevaulegers).