A ubogi gospodarz kryje pod sie klucze.

To nietajna, że cierpię nie za swoją winą,

Ale wszeteczna pani wszystkiego przyczyną,

Która nie wiem na jaki żywot sie udała385,

Że i wstydu, i dobrej sławy zapomniała.

Ja, to Bóg wie, przestrzegam swojej powinności,

A taję, ile mogę, jej zbytków i złości.

Cóż po tym, kiedy ludzie na zęby ją wzięli386?

Ona wie, jesli fałszu czy prawdy sie jęli.

Ale jesli mię, smutną, ciężkie razy bolą,