A możesz i w ostatnim zginieniu ratować,

Wejrzy na mię, smutnego, a jeśli cnotliwy

Żywot mój, oddal ten wrzód ode mnie szkodliwy23,

Który, wkradszy się, jako gnuśność, w skryte kości,

Wygnał mi wszytki prawie z serca me radości.

Już nie o to ja stoję, by mię miłowała,

Albo, co niepodobno, cnotliwą być chciała,

Sam zdrów być pragnę, a ten ciężki wrzód położyć.

Panie, za mą pobożność chciej mi to odłożyć!

Do Kachny