Choć znasz uczynność moję i chęć prawą czujesz,

Przedsię ty mnie szpetną twarz, Kachno, ukazujesz.

Do Kachny

Po sukni znam żałobę, znam i po podwice24.

Kasiu, to nie żałoba — ubielone lice25!

Do kaznodzieja

Za twym długim kazaniem, księże kaznodzieja,

Gody chciał mieć gospodarz, ale go nadzieja

Omyliła, bo obiad nie chciał pojąć żony26;

Owa wieczerza przedsię i obiad zjedzony.