Której ja przed siedmią lat pomnie w sercu miarę!

Ono była nadobna, ono wdzięczna była;

A wszytko jej przystało, cokolwiek czyniła.

Jej żart każdy był trefny, a gdy co kazała,

Zawżdy wielką powolność po każdym poznała.

Ciebie nie wiem, jako zwać: co poczniesz, nie g’rzeczy,

Postawa szalonego, głos ledwe człowieczy;

Żartom nikt się nie śmieje, na gniew nic nie dbają,

A jeśli słowo rzeczesz, jeszczeć i nałają.

Na koniec krom imienia nie masz nic dawnego;