O gospodyniej1
Proszono jednej wielkimi prośbami,
Nie powiem o co, zgadniecie to sami2.
A iż stateczna3 była białagłowa4,
Nie wdawała się z gościem w długie słowa,
Ale mu z mężem do łaźniej kazała,
Aby mu swoję myśl rozumieć dała.
Wnidą do łaźniej, a gospodarz miły
Chodzi by w raju5, nie zakrywszy żyły6.
A słusznie, bo miał bindasz7 tak dostały,