Strzałą niemężnej ręki prędką objeżdżon253.

Cóż potym?254 Kłoda leży, a ze pnia przedsię

Nowa rózga wyrosła i nad nadzieję

Prędko ku górze idzie. A to co za koń

Tak wielki na poboju sam jeden stoi?

Nie wódźcie go do stajniej, radzę, nie wódźcie:

Bije ten koń i kąsze255; spalcie go raczej,

Jesli sami od niego zgorzeć nie chcecie.

Czujcie, stróże: noc idzie, noc podejźrzana.

Wielki ogień ma powstać, tak wielki ogień,