Że, nie mówiąc nic trefnego32,

Chcę po was śmiechu śmiesznego.

Wystąp ty, coś ciągnął kota33,

A puść sie na chwilę płota34.

Uchowa cię dziś Bóg szkody,

Bo tu opodal35 do wody.

Ciągnie go drugi na suszy36,

Tobie trzeba aż po uszy.

Nieboże mój, kto cię zbłaźnił37,

Żeś tak srogie źwierzę draźnił?