A ostatek chcą zalać w to miłe wesele.

Niech raczej nic nie będzie, ma li go być mało;

Rado by niebożątko z mozgu oszalało23.

Więc też wojna bez wici24: gospodarz sie wierci.

Porwoniście zabitej na ostatek śmierci25!

Do tylam was rozwadzał26, aż mi sie dostało;

Bijcie sie, póki chcecie, mnie tam na tym mało27.

Kufle lecą jako grad, a drugi już jęczy:

Wziął konwią, aż mu na łbie zostały obręczy.

Potym do arkabuzów28. A więc to biesiada?