Śmierć spłoszyła, moja wdzięczna12 szczebiotko13 droga.

Nie nasyciłaś mych uszu swymi piosnkami

I tę trochę teraz płacę sowicie14 łzami.

A tyś ani umierając śpiewać przestała15,

Lecz matkę ucałowawszy, takeś żegnała:

«Już ja tobie, moja matko, służyć nie będę

Ani za twym wdzięcznym stołem miejsca zasiędę;

Przyjdzie mi klucze położyć, samej precz jechać,

Domu rodziców swych miłych wiecznie16 zaniechać17».

To, i czego żal ojcowski nie da serdeczny