Kędy jego duch więnie278, żaden nie ulęże279:
Praw li, krzyw li280, bez braku281 każdego dosięże282.
A my rozumy swoje przedsię283 udać chcemy284,
Hardzi miedzy prostaki285, że nic nie umiemy286.
Wspinamy sie do nieba, Boże tajemnice
Upatrując287, ale wzrok śmiertelnej źrzenice288
Tępy na to; sny lekkie289, sny płoche290 nas bawią291,
Które sie nam podobno292 nigdy nie wyjawią.
Żałości, co mi czynisz? Owa293 już oboje
Mam stracić — i pociechę, i baczenie294 swoje?