Przenikać istotę,

Choć bliższym jest końca

Czy może rozkwitu nowego,

A przecież nieraz czytasz z bladych lic księżyca

Tęsknotę,

I że go mami wiecznie

Ta ziemia ziemska, z mierzwą6,

Marglem7, błotem,

Nawet z jej psami.

A kiedy nocna cisza w nim żałość podsyca,