Nazajutrz doña Mencja doniosła mi, że młody chłopiec, trawiony gorączką, w malignie często o mnie wspomina i mówi rzeczy nader czułe i namiętne.

Odpowiedziałam, że jeżeli kiedykolwiek poważy się wspominać o czymś podobnym, natychmiast każę ją wypędzić.

— Zobaczymy — rzekła.

Zabroniłam jej pokazywać mi się na oczy. Nazajutrz przysłała prosić o łaskę, padła mi do nóg i przebaczyłam.

W tydzień potem siedziałam sama, gdy weszła Mencja, wspierając Hermosita, niesłychanie osłabionego.

— Rozkazałaś mi pani przyjść — rzekł drżącym głosem.

Spojrzałam z zadziwieniem na Mencję, ale nie chcąc sprawiać przykrości synowi Giraldy, kazałam mu podać krzesło o kilka kroków ode mnie.

— Drogi Hermosito — rzekłam — przez ten czas twoja matka nigdy nawet nie wspominała przede mną twego nazwiska, chciałabym więc teraz dowiedzieć się, co ci się przytrafiło od czasu naszego rozłączenia.

Hermosito zabrał głos i przestając co chwila z osłabienia, tak zaczął mówić:

Historia Hermosita