Jeżeli zatem nie mogę pojąć, nie mogę wyrazić, ale zaledwie tylko mogę oznaczyć lub raczej z daleka wskazać nieskończoną małość i nieskończoną wielkość, jakimże sposobem wyrażę to, co jest zarazem nieskończenie wielkie, nieskończenie mądre, nieskończenie dobre i jest twórcą wszelkich nieskończoności?
Tu Kościół przybywa mojej geometrii na pomoc. On przedstawia mi wyrażenie trzech zawartych w jednostce, nie niszcząc tej ostatniej. Cóż mogę zarzucić przeciw temu, co przechodzi moje pojęcie? Muszę się poddać.
Nauka nigdy nie prowadzi do niedowiarstwa, ciemnota nas tylko w nim pogrąża. Człowiek ciemny, aby tylko co dzień widział jaką rzecz, wnet mniema, że ją rozumie. Prawdziwy badacz natury wiecznie postępuje pośród zagadek; ciągle zajęty zgłębianiem, pojmuje zawsze przez pół, uczy się wierzyć w to, czego nie rozumie, i tak zbliża się do świątyni wiary. Don Newton i don Leibnitz, byli prawowiernymi chrześcijanami, a nawet teologami, obaj jednak przyjęli tajemnicę liczb, chociaż nie mogli jej pojąć.
Gdyby byli urodzili się w naszym wyznaniu, byliby równie przyjęli drugą tajemnicę nie mniej niepojętą, a która polega na możności ścisłego połączenia człowieka z jego Stwórcą. Zagadnienia tego nie popiera żaden oczywisty fakt, ale przeciwnie, przedstawia same tylko niewiadome, chociaż z drugiej strony przekonuje nas o zupełnej różnicy między człowiekiem a innymi pojęciami odzianymi w materię. Jeżeli bowiem człowiek rzeczywiście jest jedyny w swoim rodzaju na tej ziemi, jeżeli dowodnie przekonani jesteśmy, że różni się od całego królestwa zwierzęcego, natenczas łatwiej przypuścimy możebność połączenia się jego z Bogiem. Raz tak przygotowani, zajmijmy się na chwilę siłą pojmowania, jaka może znajdować się w zwierzętach.
Zwierzę chce, pamięta, wnioskuje, waha się, na koniec przystępuje do czynu. Zwierzę myśli, ale bynajmniej nie swoją myślą, i to stanowi siłę pojętności podniesioną do drugiego stopnia. Zwierzę nie mówi: „Jestem istotą myślącą”. Abstrakcja ta, tak mało jest dlań przystępna, że nigdy nie widziano zwierzęcia, które by miało najmniejsze pojęcie o liczbach. Liczby jednak należą do najprostszych abstrakcji.
Sroka nie opuszcza swego gniazda, dopóki jest przekonana, że człowiek znajduje się w jej pobliżu. Chciano przekonać się o rozległości jej siły pojmowania. Pięciu strzelców weszło do kryjówki. Wyszli jeden po drugim i sroka nie porzuciła gniazda dopóki nie ujrzała piątego wychodzącego. Skoro strzelcy przyszli w sześciu lub siedmiu, sroka nie mogła się doliczyć lub też odlatywała za piątym. Stąd strzelcy wnieśli, że sroka umiała liczyć tylko do pięciu. Mylili się — sroka zatrzymała obraz zbiorowy pięciu ludzi, ale bynajmniej ich nie policzyła. Rachować jest to odrywać liczbę od rzeczy. Widzimy nieraz szarlatanów pokazujących małe konie, które uderzają nogą tyle razy, ile jest pików lub trefli na karcie, nie zauważamy jednak, że to skinienie pana do tego ich pobudza.
Zwierzęta nie mają zatem żadnego pojęcia o liczeniu. Ta więc abstrakcja najprostsza ze wszystkich może być uważana za granicę siły pojmowania u zwierząt.
Nie ma wątpliwości, że inteligencja u zwierząt często zbliża się do naszej. Pies z łatwością poznaje pana domu, jego przyjaciół lub obojętnych. Pierwszych lubi, drugich zaledwo znosi. Nienawidzi ludzi, którym źle z oczu patrzy, miesza się, kręci, obawia. Spodziewa się i wstydzi, gdy go schwytają na wzbronionym uczynku. Pliniusz mówi, że wyuczono słonie tańcować i że wypatrzono raz, jak przy świetle księżyca powtarzały lekcję.
Pojętność zwierząt dziwi nas, o ile jest zastosowana do pojedynczych wypadków. Wykonują dane im rozkazy, unikają rzeczy wzbronionych, jak w ogóle wszystkiego, czego użycie sprawia im cierpienie. Wszelako nie mają ogólnego, oderwanego pojęcia o dobru lub szczegółowego pojęcia o tym albo owym czynie. Nie mogą dzielić czynów na dobre i złe. Abstrakcja ta jest daleko trudniejsza od abstrakcji liczbowej, ponieważ zaś niepodobna im zdobyć się na mniej, nie ma przyczyny, dla której potrafiłyby więcej.
Świadomość jest w pewnej części dziełem człowieka, gdyż to, co uważają w jednym kraju za dobre, w drugim poczytują za złe. W ogóle świadomość, a raczej sumienie, ostrzega o tym, co abstrakcyjne myślenie tym lub owym sposobem oznaczyło jako złe. Zwierzęta nie są w stanie podnieść się do podobnej abstrakcji. Nie mają zatem sumienia, nie mogą iść za jego popędem, nie zasługują więc ani na nagrodę, ani na karę, chyba na takie, które im zadajemy dla naszego, nigdy zaś dla ich własnego pożytku.