Tak to jednak zawsze spełniają się wyroki Opatrzności. Stwórca światów mógł bez wątpienia ognistymi głoskami wypisać swoje święte prawa na gwiaździstym niebie, ale nie uczynił tego. Skrył w dawnych tajemnicach ziarna doskonalszej religii, zupełnie tak jak w żołędzi ukrywa las, który będzie kiedyś ocieniał naszych potomków. My sami, aczkolwiek nie wiemy o tym, żyjemy przecie śród przyczyn, nad skutkami których potomność będzie się zdumiewać. Dlatego to nazywamy Boga Opatrznością, w przeciwnym bowiem razie nazywalibyśmy go tylko potęgą”.

Tak, na kształt linii znanych pod nazwą asymptot, zdania filozofa i teologa mogą, nigdy nie spotykając się, coraz bardziej się zbliżać aż do odległości mniejszej od wszelkiej, jaką możemy sobie wyobrazić, czyli że ich różnica będzie mniejsza od wszelkiej różnicy możliwej do oznaczenia i od wszelkiej ilości mogącej być ocenioną. Skoro zatem nie jestem w stanie ocenić różnicy, jakim prawem odważę się występować z moim zdaniem przeciw przekonaniom moich braci i kościoła? Czyliż mogę krzewić moje powątpiewania pośród wiary, którą oni wyznają i którą przyjęli za podstawę ich moralności? Nie — bez wątpienia, nie mam tego prawa, poddaję się więc sercem i duszą. Don Newton i don Leibniz, jak powiedziałem, byli chrześcijanami, a nawet teologami. Ostatni wiele zajmował się połączeniem kościołów. Co do mnie, nie powinienem był wymieniać się po tych wielkich mężach. Badam teologię w dziełach stworzenia, ażeby wynaleźć nowe powody wielbienia Stwórcy.

To powiedziawszy, Velasquez zdjął kapelusz, przybrał zamyśloną minę i wpadł w marzenie, które można było wziąć za zachwyt ascetyczny. Rebeka nieco się zmieszała, ja zaś zrozumiałem, że dla chcących osłabić w nas zasady religii i namówić do przejścia na wiarę proroka sprawa będzie równie trudna, a raczej niepodobna z Velasquezem, jak i ze mną.

Dzień trzydziesty ósmy

Spoczynek poprzedzającego dnia pokrzepił nasze siły. Ruszyliśmy w drogę z większą odwagą. Żyd Wieczny Tułacz nie pokazał się dnia wczorajszego, gdyż nie mając prawa ani na chwilę pozostać na miejscu, mógł nam opowiadać tylko wtedy, gdy sami byliśmy w drodze. Zaledwie jednak ujechaliśmy ćwierć mili, zjawił się; zajął zwykłe miejsce między mną a Velasquezem i zaczął w te słowa:

Dalszy ciąg historii Żyda Wiecznego Tułacza

Dellius starzał się, a czując zbliżającą się ostatnią godzinę, przywołał mnie i Germanusa i kazał nam kopać w piwnicy tuż przy drzwiach, mówiąc, że znajdziemy tam małą skrzynkę spiżową, którą mieliśmy mu przynieść. Wykonaliśmy jego rozkazy, znaleźliśmy i przynieśli193 mu skrzynkę.

Dellius dobył klucza, który miał zawieszony na szyi, otworzył skrzynkę i rzekł nam:

— Oto są dwa pergaminy opatrzone podpisami i pieczęciami. Pierwszy zapewni ci, mój synu, posiadanie najpiękniejszego domu w Jerozolimie, drugi to rewers na trzydzieści tysięcy darejków i procenty od tylu lat urosłe.

Naówczas opowiedział mi historię dziada mego Hiskiasa i wuja Sedekiasa, po czym dodał: