Kazałem przynieść wieczerzę bardziej wykwintną niż obfitą; don Krzysztof prawie sam zjadł ją całą. Następnie wziął kapelusz i obracając się do mnie, rzekł:

— Mój szlachetnie urodzony panie, powiedz mi, co znaczy ten puginał za twoim pasem, lepiej byś uczynił, gdybyś sobie zatknął szydło od szewca.

Wymknąłem się za nim i cichaczem dopadłszy go na zakręcie ulicy, ze wszystkich sił uderzyłem go w lewą pierś puginałem. Ale łotr odepchnął mnie z równą siłą, z jaką na niego napadłem.

Don Krzysztof obrócił się do mnie i z zimną krwią rzekł:

— Cóż to, chłystku, nie wiedziałeś dotąd, że noszę na piersiach stalową siatkę?

Po tych słowach porwał mnie za włosy i znowu wrzucił w rynsztok, ale tym razem z wielkim moim zadowoleniem, gdyż rad byłem, że nie popełniłem zabójstwa. Podniosłem się dość wesoło, wróciłem do domu, i noc tę przepędziłem daleko spokojniej od poprzednich.

Nazajutrz kobiety znalazły mnie daleko spokojniejszym, niż byłem wczoraj i oświadczyły mi swoją z tego powodu radość. Wszelako nie śmiałem pozostać u nich na wieczór. Lękałem się spojrzeć w oczy człowiekowi, którego dnia wczorajszego chciałem zamordować. Przez cały wieczór z wściekłością przechadzałem się po ulicach, myśląc o wilku, który zakradł się do mojej owczarni.

O północy poszedłem na most, klasnąłem trzy razy w dłonie, zjawiły się kare rumaki, wskoczyłem na mojego i popędziłem w cwał za moim przewodnikiem aż do domu don Beliala. Drzwi same się otworzyły, mój opiekun wyszedł naprzeciw mnie, wprowadził mnie do tej samej komnaty i rzekł głosem nieco szyderskim:

— Cóż, mój młody przyjacielu, morderstwo się nam nie udało? Nie zważaj na to, chęć stanie za uczynek; zresztą pomyślimy już o uwolnieniu cię od zbyt niebezpiecznego współzawodnika. Doniesiono, że wydawał tajemnice stanu i wrzucono go do tego samego więzienia, gdzie siedzi ojciec pani Santarez. Teraz od ciebie zależy, by umieć korzystać z twego szczęścia lepiej, niżeli to dotychczas czyniłeś. Przyjm w darze ode mnie to pudełko, znajdują się w nim cukierki o nadzwyczajnych właściwościach; poczęstuj nimi twoje gospodynie i sam zjedz kilka.

Wziąłem pudełko, które rozsiewało nader przyjemną woń i rzekłem do don Beliala: