Naturalnie wprowadzenie tych czy innych drobniejszych nowych urządzeń w gminie nie zawsze szło — jak to mówią — jak z płatka, czasem trza było niemało trudu i kłopotu podżyć206, robić prawie przemocą i narazić się ludziom, ale nie można się było i przed tym cofać, bo inaczej nie dałoby się niekiedy przeprowadzić nawet najlepszej rzeczy. Ogół bowiem trzyma się gromadnie i uparcie starych urządzeń i nawyknień, choćby były najgorsze i najszkodliwsze, i dopiero z czasem poznaje zmiany na lepsze, przywiązuje się do nich i błogosławi pamięć takich, co je zaprowadzili.
Do jakiego stopnia dochodziły niekiedy trudności, żeby przeprowadzić rzecz dobrą i pożyteczną, niech posłuży następujący przykład.
Była na gminnym pastwisku wydma piaszczysta, stanowiąca wygon przy drodze powiatowej, a był to nieużytek, bo trawy tam nie było nawet dla jednej krowy, ale nadawał się znakomicie na miejsca budowlane i można go było dobrze spieniężyć. Otóż w roku 1900 Józef Lang (wspomniany wyżej) wniósł pierwszy podanie do rady gminnej o sprzedanie mu z tej wydmy 200 sążni207 pod budowę domu. Po pewnym targu rada gminna uchwaliła sprzedać te 200 sążni po cztery korony za sążeń, a uchwałę tę zatwierdziła rada powiatowa z pochwałą dla gminy, że sprzedaż jest korzystną. Na tej podstawie została sporządzona umowa, podpisana przez pełnomocników gminnych, słowem, nabywca stał się prawnym właścicielem i zdawało się, że sprawa skończona.
Tymczasem znaleźli się mędrkowie, którzy nieświadomych prawa i łatwowiernych potrafili wzburzyć, i kiedy w oznaczonym dniu wyszedł na pastwisko geometra i pełnomocnicy gminni, ażeby Langowi plac odmierzyć i oddać w posiadanie, wyszła podburzona gromada ludzi i nie pozwalali placu odmierzać, wydzierali paliki, wyklinali itp., więc sprawa musiała pójść do sądu. Na terminie sędzia tłumaczył: „Ludzie, uspokójcie się! Ani cała gmina nie może już tej sprzedaży obalić i nabywca musi wejść w posiadanie, bo w razie potrzeby przyjdzie mu z pomocą rząd, choćby z całą siłą”. Ale na nic to perswadowanie, bo podburzeni wołali, że nie ustąpią, choćby mieli zginąć, „a jak my zginiemy, to dzieci nasze będą bronić gminnego”. Sąd jednak wyznaczył termin do oddania nabywcy placu i wezwał pomocy żandarmerii.
Gdy termin przyszedł, wszyscy powołani zdążali do tej czynności na oznaczone miejsce, ale z daleka już widać było, że wydma, z której plac miał być odmierzony, pokryta była stadem bydła, a naokół niego stały kobiety, mężczyźni zaś z daleka się temu przyglądali. Bo właśnie agitatorzy wszystkich poduczyli, że baby miały opór stawiać, że za to nic im nie będzie. Bydło beczało, bo piasku nie mogło się chwycić, rozbiegało się, ale kobiety spędzały je ciągle do kupy.
Sędzia wzywał do ustąpienia, tłumaczył — nic nie pomagało — więc komendant żandarmerii otrzymał polecenie, ażeby kobiety i bydło z placu usunął. Ten znowu wzywał do ustąpienia, straszył, ale i to nie miało skutku, więc padła komenda: naprzód! Żandarmi z bagnetami w rękach razem ruszyli: bydło zabeczało, kobiety niektóre omal się nie powywracały, w jednej chwili plac był opróżniony, a następnie palikami obznaczony, co jednak zaraz pierwszej nocy w części zostało zniszczone.
Ale teraz przyszła kara. Żandarmi dostali nakaz, ażeby winnych aresztowali, i kilkoro siedziało po parę tygodni w areszcie śledczym w Tarnobrzegu, a następnie rozprawa odbyła się w sądzie obwodowym w Rzeszowie, gdzie tak mężczyźni, jak kobiety dostali po parę tygodni aresztu i zapłacili około 400 koron kosztów. Do takich nieszczęść prowadzi brak oświaty i ciemny upór!
Tu muszę nadmienić, że z czasem całe to wydmisko, wynoszące około dwu morgów, na którym była taka walka, zostało rozprzedane po cztery korony za sążeń (co czyni 6400 koron za mórg), gmina dopożyczyła więcej i za te pieniądze kupiła od hrabiego 16 morgów dobrego pastwiska, przez co całe pastwisko gminne zostało uregulowane, rozszerzone i znacznie poprawione. A na tej wydmie stoi dzisiaj szereg ładnych domków z ogródkami, ci zaś, którzy taką nierozumną wojnę prowadzili, teraz się wstydzą i z pewnością żałują, że nie słuchali żadnych rad i napomnień.
Co do ksiąg gminnych, to obecnie prowadzi się następujące: dziennik czynności, księga uchwał, dziennik kasowy, księga repartycyjna, spis domów w gminie, księga wydanych zezwoleń na budowle, księga wydanych książek służbowych, robotniczych i potwierdzeń przynależności, księga wydanych poświadczeń do uzyskania paszportów zagranicznych i przepustek, księga zgłoszeń obcych w gminie, wykaz kar, księga zgłoszeń stale uwolnionych i rezerwistów wojskowych i wykaz imion do tejże księgi, księga zgłoszeń dla żołnierzy nieczynnych obrony krajowej i wykaz imion do tej księgi, wykaz wojskowych stale uwolnionych i rezerwistów, wykaz nieczynnych żołnierzy obrony krajowej.
Prócz tego są osobne księgi dla kasy pożyczkowej i cegielni gminnej i książki prowadzone przez oglądacza bydła i zwłok.