Dopiero w tym domu po przeprowadzeniu w nim gruntownych reperacyj znalazł pomieszczenie „Bazar” za czynszem rocznym 1000 koron. Otwarcie sklepu nastąpiło w roku 1899, a w ciągu dziesięciu lat z górą tak się rozwinął, że zatrudniał kilku subiektów213 i kilku chłopców w nauce, kasjerkę, rachmistrza i dwóch dyrektorów, nadto miał swoje konie, wozy i trzech ludzi zajętych dostawą towarów z kolei do składów i do sklepu, a wreszcie nabył od Kasy na własność dom, w którym się mieścił, za 20 000 koron i osobno dom na składy za 8000 koron.
Stał się też wielkim dobrodziejstwem dla okolicy, bo normował cenę. Przedtem Żydki ustanawiali sobie dowolne ceny na towarach, a każdy musiał brać u nich, bo cały handel był wyłącznie w ich rękach, później nie mogli się podnieść ponad ceny zaprowadzone w „Bazarze”. Przódy, jak nie było „Bazaru”, to Żydki drwili sobie z katolików, co słyszałem nieraz na własne uszy, np. gdy przyszły dłuższe święta żydowskie, a ktoś nie zaopatrzył się na ten czas w potrzebny towar i chodził potem po mieście zmartwiony, to Żydki śmiali się, mówiąc: „Katoliki wrą na nas Żydów, ale gdyby nasze święta były z miesiąc, toby oni wyzdychali z głodu”. Ale później mogli świętować i cały rok, a w „Bazarze” zawsze wszystkiego dostał. Z początku przez dłuższy czas prowadzili wojnę z „Bazarem”, robiąc mu konkurencję i zniżając ceny na towarach nawet poniżej wartości, ale to wszystko „Bazar” przetrzymał, oni stracili i uspokoili się.
Godzi się wspomnieć tych, którzy przyłożyli się do założenia i rozwoju „Bazaru”, są to mianowicie: dr Surowiecki i Wojciech Wiącek, włościanin z Machowa, od których wyszedł pomysł; hr. Zdzisław Tarnowski214, który przystąpił z dużym udziałem i umożliwił rozpoczęcie dzieła; Aleksander Brodkiewicz, który w początkach oddał Towarzystwu zawodowe zdolności; wreszcie dr Walery Momidłowski, który przez szereg lat był przewodniczącym Towarzystwa i poświęcił mu najwięcej rzetelnej pracy i trudu. Inni też wiele się przyczynili do rozwoju „Bazaru”, wszyscy księża, urzędnicy, nauczyciele poparli go już to udziałami, już to biorąc w nim towary. Gdybyśmy tak zawsze i wszędzie robili, tobyśmy się dobrze biedzie oganiali.
*
W ogóle Tarnobrzeg znany był przed wojną światową z tego, że posiadał wiele stowarzyszeń i instytucji, w przeważnej215 części dobrze się rozwijających. Prócz wyżej wymienionych, w których pracowałem od początku, i dlatego powstanie ich i rozwój jako znane mi nieco obszerniej opisałem, na wyszczególnienie zasługują następujące instytucje:
Powiatowa Kasa Oszczędności216, dająca pożyczki większe i długoterminowe, założona w roku 1899 dzięki staraniom marszałka Zbigniewa Horodyńskiego, który w ogóle wielkie ma zasługi około lepszego zagospodarowania powiatu.
Powiatowe Biuro Pracy, pośredniczące głównie między pracodawcami a robotnikami wyjeżdżającymi za zarobkiem, pierwsze powiatowe biuro pośrednictwa pracy w Galicji, założone w roku 1901 z pomysłu dra Surowieckiego.
Muzeum powiatowe, gromadzące zabytki przeszłości, założone za staraniem starosty Eugeniusza Swobody w roku 1908, na pamiątkę 25-lecia marszałkostwa Zbigniewa Horodyńskiego i nazwane jego imieniem.
Dalej na uwagę zasługuje Towarzystwo im. Stanisława Jachowicza opieki nad dziećmi, utrzymujące ochronkę dla dzieci nieuczęszczających jeszcze do szkoły, z Tarnobrzega i Dzikowa, założone w roku 1906 i posiadające własny dom dzięki ofiarności obywatelskiej dra Walerego Momidłowskiego.
Z innych towarzystw istniejących w Tarnobrzegu własne domy posiadają: Towarzystwo Kasynowe (urzędnicze), najstarsze w Tarnobrzegu, i Czytelnia Mieszczańska, założona w roku 1894 przez dra Surowieckiego, skupiająca pod swym dachem odradzające się mieszczaństwo tarnobrzeskie, wreszcie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”217.