Najwięcej jednak ucierpiały wsie położone na linii bojowej. Prawie doszczętnie zostały spalone: Kajmów, Ocice, a w znacznej części Miechocin, Machów, Mokrzyszów, Stale, Wydrza, Zabrnie, Majdan Zbydniowski, Wólka Turebska, Pilchów, Brandwica, Jastkowice.
Według obliczeń w powiecie tarnobrzeskim było spalonych 1200 zagród włościańskich, nadto znaczna część miasteczka Rozwadowa leżała w gruzach już po walkach jesiennych, toczących się nad Sanem.
Jeszcze większemu zniszczeniu uległ sąsiedni powiat niżański, rozciągający się dalej na wschód, gdzie było spalonych 1700 gospodarstw chłopskich i 850 domów mieszkalnych w miasteczkach Nisku, Rudniku, Ulanowie.
Pogorzelcy gnieździli się w dołach ziemnych i szałasach naprędce skleconych.
Dwory i folwarki, których właściciele przeważnie nie byli na miejscu, zostały spalone albo zrabowane.
W pasie szerokości mniej więcej jednej mili pola zryte były rowami strzeleckimi, podziemnymi przejściami i kryjówkami dla rezerw, najeżone drutami kolczastymi. Okopy takie miałem także na swoim polu koło domu, zbudowane przez Moskali w czasie zimy.
Z powodu toczących się jesienią i na wiosnę bitew, a przy tym z braku sił roboczych pola nie mogły być albo całkiem, albo w części obrobione i obsiane, zwłaszcza ogromne łany ziemi dworskiej leżały przeważnie odłogiem, zarosłe różnym zielskiem.
Pożogą wojny dotknięte także zostały w okrutny sposób lasy, tak dworskie, jak gminne. W czasie toczących się bitew były one rozmyślnie podpalane celem wstrzymania ataku, zresztą paliły się wciąż wskutek zapuszczenia ognia przez nieostrożność i słabszego dozoru ze strony służby lasowej Nie było też nic przykrzejszego nad widok płonących lasów szpilkowych i niszczejącej żywej przyrody. Prócz tego na dużych przestrzeniach były one zestrzelane pociskami działowymi i karabinowymi, poprzecinane rowami strzeleckimi i szerokimi liniami celem uzyskania dostępu do okopów i wolnego poła wystrzału. Obliczano, że takich zniszczonych lasów z dawnej puszczy sandomierskiej było przeszło 35 000 morgów.
Miary nieszczęść, jakie spadły na ludność, dopełniały choroby zakaźne. Szczególnie czerwonka grasowała nadmiernie i zabierała wiele ofiar. Prócz tego panowały tyfusy brzuszny i plamisty, influenza258, świerzby, wysypki. Po drogach spotykało się wciąż pogrzeby ciągnące ku cmentarzom.
Okolica została ogołocona ze wszystkiego najbardziej w czasie ostatniego odwrotu Moskali. Moskale, cofając się ostatecznie 22 czerwca 1915 roku, zabierali z sobą wszystkich mężczyzn od lat 15 do 50, nadto brali konie i krowy. Mężczyzn z Dzikowa, Tarnobrzega i Miechocina zabrali około dwustu. Z tych tylko kilku zdołało wymknąć się w drodze i wrócić do domu, reszta popędzona została aż pod Ural. Krowy wybrali tak, że w całym Dzikowie zostało ich tylko kilkanaście, których odszukać nie potrafili.